W piątek 13 stycznia br. koncern obronno-lotniczy Leonardo-Finmeccanica, właściciel PZL-Świdnik, ogłosił podpisanie porozumienia z Ministerstwem Obrony Włoch na zaprojektowanie i zbudowanie następcy śmigłowców szturmowych Agusta AW129 Mangusta dla włoskich wojsk lądowych.

Wieloletnia umowa na nowy śmigłowiec rozpoznawczo-eskortowy (NEES - new exploration and escort helicopter) dla włoskiej armii przewiduje badania, opracowanie, uprzemysłowienie, produkcję, próby prototypu oraz budowę trzech egzemplarzy przedprodukcyjnych. Program, zakłada łącznie kupno 48 maszyn, które zastąpią będące aktualnie w służbie 59 sztuk śmigłowców szturmowych Agusta AW129 Mangusta. To konstrukcja, której pierwszy prototyp oblatano 15 września 1983 roku, a 4 lata później rozpoczęła się produkcja seryjna. Pierwszy wariant produkcyjny, A129 Mangusta w wersji przeciwpancernej wszedł na uzbrojenie w 1990 roku, a teraz na 2025 rok zaplanowano wycofanie „mangust” z linii.

PZL-Świdnik obchodzi w tym roku jubileusz 65-lecia. 10 listopada w Miejskim Ośrodku Kultury w Świdniku podczas uroczystej sesji Rady Miasta wieloletni pracownicy zakładu otrzymali odznaczenia i dyplomy. Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika wręczył cztery odznaczenia, a wśród nich Bene Merenti Civitati Świdnik (Dobrze Zasłużonym dla Świdnika) dla całego zakładu. Odznaczenia i dyplomy wręczyli też marszałek Sławomir Sosnowski i wojewoda Przemysław Czarnek.

Uroczystości w MOK nie były jedyną okazją do świętowania powstania zakładów i późniejszego rozpoczęcia produkcji helikopterów. Obchody 60. rocznicy rozpoczęcia produkcji śmigłowców w PZL-Świdnik rozpoczęła Specjalna Konferencja Wiropłatowa, która odbyła się 22 kwietnia w Instytucie Lotnictwa w Warszawie. Konferencja była okazją do zaprezentowania historii, doświadczenia i dorobku PZL-Świdnik. Później, na terenie zakładów, 27 czerwca odbyła się uroczystość przekazania śmigłowców W-3PL Głuszec i W-3RM Anakonda oraz otwarcia nowego Centrum Serwisowego – też jako element 60-lecia rozpoczęcia produkcji helikopterów.

Ministerstwo Rozwoju poinformowało o fiasku rozmów offsetowych z Airbus Helicopters ws. zakupu śmigłowców wielozadaniowych Caracal dla polskiej armii. Na stronie Ministerstwa Rozwoju pojawił się komunikat w tej sprawie.

- Polska uznaje za zakończone negocjacje umowy offsetowej z Airbus Helicopters związanej z kontraktem na zakup śmigłowców wielozadaniowych Caracal dla polskiej armii. Kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. Wysokość kontraktu to ok. 13,5 mld zł. Co najmniej tyle samo powinna wynieść wartość zobowiązań offsetowych spełniających cele określone w ustawie offsetowej – czytamy w komunikacie.

Rząd PiS zapowiedział repolonizację wielu gałęzi polskiej gospodarki, w tym przemysłu zbrojeniowego. Jak donosi Gazeta Prawna, w ramach tego zamysłu, resort obrony zastanawia się nad przejęciem części udziałów w PZL-Świdnik. Według gazety przedstawiciele ministerstwa mieli już nawet rozmawiać w tej sprawie z przedstawicielami fabryki i jej właściciela, włoską grupą Leonardo. Przejęcie miałoby się odbyć za pomocą wymiany akcji – Skarb Państwa miałby przejąć część akcji PZL, a zakład zostałby wtedy włączony do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W zamian Włosi mieliby objąć część udziałów w polskim przemyśle obronnym.

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił 18 maja pozew PZL-Świdnik dotyczący przetargu na śmigłowce dla polskiej armii. Świdnicka firma wnosiła o zamknięcie postępowania przetargowego bez wyboru oferty. Wyrok jest nieprawomocny. O tym czy PZL-Świdnik będzie składał apelację zadecydują władze firmy po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku.

2015 był kolejnym rokiem wzrostu firmy, a zasadnicza część przychodów spółki pochodziła z eksportu. Śmigłowce ze Świdnika trafiły do Ugandy, Hiszpanii, podpisano umowę serwisową z Czechami oraz na dostawę naszych maszyn do Chin. Ponadto firma na bieżąco dostarcza lotnicze komponenty i usługi serwisowe dla śmigłowcowej floty Sił Zbrojnych RP. Tak więc brak zamówień na nowe śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii nie spowodował krachu w świdnickiej wytwórni, co nie znaczy, że władze spółki już całkowicie zrezygnowały z możliwości nowych dostaw sprzętu dla naszego wojska.

Mamy ogromną nadzieję, że nadal będziemy sprzedawali śmigłowce dla polskiej armii, że pewne decyzje, które do tej pory podjęto, zostaną zmienione i Polska znowu będzie kupowała śmigłowce w kraju, a nie za granicą, bo przecież PZL-Świdnik ma ogromny potencjał – twierdzi ciągle Krzysztof Krystowski, dyrektor zarządzający PZL-Świdnik. Czy ta nadzieja jest uzasadniona?

Wygrana PiS na nowo rozbudziła w Świdniku i Mielcu nadzieje na zmianę decyzji w sprawie przetargu na dostawę wielozadaniowych śmigłowców dla polskiej armii. Według Radia ZET, którego dziennikarze mieli się dowiedzieć nieoficjalnie, politycy PiS planują zakup 30 a nie 50 Caracali. Radio w swojej depeszy dodało jednak, że maszyny ratownicze dedykowane polskiemu wojsku lądowemu i siłom morskim mieliby dostarczyć Amerykanie, szczegółów jednak nie ma. Tymczasem przedstawiciele Airbus Helicopters mówią, że aby tak się stało, całe postępowanie przetargowe musiałoby się rozpocząć od nowa, tymczasem negocjacje dotyczące dotychczasowej umowy mają się już wkrótce skończyć.

Na zakończenie odbywających się w Londynie międzynarodowych targów lotniczych Helitech, ogłoszono, że w sumie jedenaście najnowszej generacji śmigłowców AW139 i AW169 zostało zamówionych przez komercyjnych i rządowych klientów z Europy i Azji. To dobra nowina również dla pracowników PZL-Świdnik. Kontrakty warte są łącznie 140 mln euro.

Od 1998 roku PZL-Świdnik produkuje kadłuby i belki ogonowe do śmigłowca AW139. Co więcej, inżynierowie ze Świdnika mają swój udział w fazie rozwojowej maszyny, ich zadanie polegało na zaprojektowaniu i wykonaniu prototypów struktur kadłubowych tego śmigłowca. W świdnickich zakładach powstają również komponenty do AW 169.

Artur Soboń podlicza koszt kupna helikopterów

Potrzebny nowy przetarg?

Przetarg na dostawę 50 śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii powinien zostać zamknięty bez wyboru oferty – taki jest główny postulat wniosku jaki do sądu złożyła spółka PZL-Świdnik. Ten producent helikopterów, podobnie jak również część ekspertów z branży lotniczej, ma szereg zastrzeżeń wobec sposobu, w jaki MON prowadziło cały przetarg. Wielu ekspertów uważa też, że polskie wojsko powinno zakupić różne typy helikopterów – wyspecjalizowane do konkretnych misji, a nie jeden wielozadaniowy.

 

PRAWO I FINANSE

Niestety, zostaliśmy zmuszeni do złożenia wniosku do sądu o to, żeby sąd zdecydował o zamknięciu tego postępowania bez wyboru zwycięzcy na skutek wielu bardzo poważnych naruszeń prawa i reguł postępowania – twierdzi w wypowiedziach dla prasy Krzysztof Krystowski, prezes PZL-Świdnik.

Jego można posądzać o stronniczość, bo jest stroną sporu. Jednak bardzo podobną opinię ma Związek Przedsiębiorców i Pracodawców*. Z raportu opracowanego przez tą organizację jednoznacznie wynika, że przetarg na dostawę sprzętu wojskowego był prowadzony w sposób niewłaściwy. ZPP zarzuca ministerstwu niejasne kryteria oceny składanych ofert oraz podejrzewa możliwość złamania ustawy offsetowej.

PiS złożyło nawet do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przedstawicieli MON. Resort obrony odpowiedział: zarzuty są absurdalne, to objaw złej woli i element kampanii wyborczej.

Na bardzo ciekawy aspekt helikopterowego przetargu zwrócił uwagę Artur Soboń, przewodniczący klubu radnych PiS Sejmiku Województwa Lubelskiego, jednocześnie sekretarz Urzędu Miasta Świdnik. Dla naszej gazety powiedział:

- W połowie kwietniu tego roku cena za 70 śmigłowców miała się zamknąć kwotą 11,5 mld złotych. W dniu ogłoszenia wyboru oferty Airbus Helicopters okazało się, że cena kontraktu wynosi 13 mld złotych za 50 śmigłowców. Zakłady PZL-Świdnik i PZL-Mielec publiczne zadeklarowały, że w tej cenie dostarczyłyby armii 70 śmigłowców. Tym samym realna cena za 70 śmigłowców Caracal to ponad 18 mld złotych, czyli o 5 mld złotych więcej niż za AW-149 czy Black Hawka.

Co ciekawe, Minister Obrony Narodowej negocjował dokładną cenę kontraktu od 21 kwietnia do 30 września br. Z tą właśnie datą MON przekazał wniosek do Ministra Gospodarki o rozpoczęcie negocjacji offsetowych. I co się polskiemu rządowi udało? Udało się wynegocjować jeszcze wyższą cenę dla Francuzów, bo zapłacimy dokładnie 13.347.856.087 złotych. Zatem każdego dnia negocjacji dopłacaliśmy do kontraktu kolejne 2 mln złotych dziennie, czyli kupujemy ten śmigłowiec najdrożej na świecie. Naprawdę w interesie nasz wszystkich jest, aby ten przetarg po wyborach unieważnić i podejść do tego zamówienia zgodnie z polskim interesem narodowym.

Wokół śmigłowcowego kontraktu MON

Miniony miesiąc znów obfitował w różne wydarzenia związane z wyborem nowego śmigłowca dla polskiej armii.

Przede wszystkim PZL-Świdnik złożyły pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie, w którym domagają się zamknięcia przetargu na śmigłowce dla wojska, bez wyboru konkretnej oferty. Po drugie prezydent Łodzi i marszałek województwa łódzkiego wystosowali do burmistrza Świdnika i prezydenta Mielca list, w którym zapraszają ich na rozmowy w sprawie kontraktu na nowe helikoptery dla polskiej armii. Ponadto AgustaWestland podpisała kontrakt z Rosjanami na dostawę śmigłowców AW189, których kadłuby produkowane są m.in. w PZL-Świdnik. Na koniec związkowcy z PZL-Świdnik wsparci regionalnymi samorządowcami rozmawiali w Ministerstwie Gospodarki o umowie offsetowej związanej z zakupem śmigłowców.

Podczas sesji Sejmiku Województwa Lubelskiego w dniu 27 marca 2015 r. Radni Województwa jednomyślnie przyjęli stanowisko, w którym wyrazili przekonanie, że wybór śmigłowca wielozadaniowego dla polskiej armii, to ogromna szansa dla PZL-Świdnik, regionu lubelskiego i Polski Wschodniej. Stało się inaczej. Do testów wskazany został Airbus Helicopters ze swoim śmigłowcem H225M Caracal. W związku z poważnymi wątpliwościami, które mamy jako radni, oczekujemy ze strony Ministra Obrony Narodowej odniesienia się do następujących kwestii:

1. Opinia publiczna została poinformowana, że oferta PZL Świdnik została odrzucona ze względów formalnych. Powodem był fakt, jaki informował MON, że oferta PZL-Świdnik proponowała dostarczenie pierwszych śmigłowców w roku 2019. Po wykazaniu, że tak nie było MON stwierdził, że zaproponowano śmigłowiec cywilny, co także okazało się niezgodne z prawdą, gdyż AW149 jest konstrukcją wyłącznie wojskową. Zadajemy zatem pytanie o możliwości wywiązania się z oczekiwanych terminów przez Airbus Helicopters, który nie posiada w Polsce żadnego zakładu ? Tym bardziej, że już kilka dni po ogłoszeniu wyników postępowania, w dniu 27 kwietnia, prezes Guillaume Faury ogłosił, że pierwsza partia śmigłowców dla Polski zostanie wyprodukowana w zakładach w Marignane. Airbus Helicopters przyznał więc, że nie jest w stanie wypełnić terminów wymaganych przez MON, przy jednoczesnej konieczności produkcji lub montażu śmigłowca w Polsce. Czy to jest równe traktowanie ofert pod względem formalnym ? Czy terminy dostaw z uwzględnieniem polonizacji produktu to obowiązek wszystkich oferentów czy tylko PZL-Świdnik, a Airbus Helicopters może dostarczyć gotowe śmigłowce z importu?

.

Internetowa Gazeta Regionalna

 

Adres redakcji:
21-010 Łęczna, ul. Targowa 23  
(zapraszamy na 1 piętro)
www.e-pojezierze.pl
e-mail: redakcja@e-pojezierze.pl

.

Redaktor Naczelny

tel. 602 406 545
.
Biuro Reklamy
tel. 602 811 876