Jak już pisaliśmy, Sąd Apelacyjny w Lublinie oddalił roszczenia spółki Solo Investment w stosunku do gminy Ludwin. Chodziło o niebagatelną kwotę ok. 15 milionów zł jaką od gminy tytułem odszkodowania chciała spółka i jaką w przeważającej części zasądził wcześniej Sąd Okręgowy w Lublinie. Wyrok sądu apelacyjnego jest prawomocny, ale spółka złożyła skargę kasacyjną. Instancją uprawnioną do rozpatrzenia kasacji od wyroków w sprawach cywilnych jest Sąd Najwyższy.

Tło wydarzeń opisaliśmy w dwóch tekstach. Zastanawiać może natomiast jak to się stało, że dwa składy sędziowskie orzekły zupełnie inaczej. Mnie osobiście bardziej zdziwił wyrok pierwszej instancji, bo jakkolwiek nie jestem prawnikiem, to orzeczenie sądu okręgowego budzi zastrzeżenia z punktu widzenia zwykłej logiki.

Przede wszystkim sąd pierwszej instancji uznał, że skoro ówcześni przedstawiciele gminy i powiatu nie powiadomili o toczących się staraniach spadkobierców byłego właściciela o zwrot części terenu ośrodka, to rzeczywiście naruszyli umowę dzierżawy. Sąd przyznał rację spółce Solo Investment, że podjęła ona decyzję o dzierżawie gruntu pod wpływem błędu i zapewnień, że nieruchomość jest wolna od obciążeń a gmina nie wie o żadnych okolicznościach wykluczających wykorzystanie nieruchomości na prowadzenie ośrodka wypoczynkowego. Sąd zdecydował tak pomimo faktu, że podczas przewodu udowodniono, że dwaj pełnomocnicy spółki co najmniej od czerwca 2008 roku wiedzieli o toczącym się postępowaniu o zwrot ziemi i wtedy nie było żadnej reakcji spółki.

Co więcej sąd 1. instancji nie zainteresował się w ogóle jak realne są żądania spadkobierców osoby, której w 1973 roku zabrano część ziemi pod ośrodek wypoczynkowy. Nie była jedyną wywłaszczoną, a nad jeziorem Piaseczno rzeczywiście powstał ośrodek, co spadkobiercy jednak kwestionują.

- Sprawa toczy się od 1991 roku i ani razu nie zapadło orzeczenie nakazujące nam zwrot nawet jakiejkolwiek części terenu – mówi Andrzej Chabros, aktualny wójt gminy Ludwin. Obecnie sytuacja prawna wygląda tak: starosta łęczyński i wojewoda lubelski przyznali rację gminie, ale Wojewódzki Sąd Administracyjny nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy z powodów formalnych, z braku decyzji legalizacyjnej. Tej decyzji nie zrobiono w innym ustroju, ale ośrodek powstał i funkcjonował. Zarzut spadkobierców, że nie było pola namiotowego z prawdziwego zdarzenia jest chybiony, bo w latach 70. czy 80. były inne standardy niż dzisiaj. Wyznaczone miejsce do rozbijania namiotów i „sławojka” to już wtedy było pole namiotowe. Dlatego skierowaliśmy do NSA skargę kasacyjną by ostatecznie zakończyć spór.

Drugim dziwnym rozstrzygnięciem pierwszej instancji było przesłuchiwanie świadków, na okoliczność czy inwestującej nad j. Piaseczno spółce przyrzeczono sprzedaż dzierżawionego terenu. Pomimo niejednoznacznych wyników, sprzecznych zeznań, sąd uznał, że spółce obiecano jednak kupno dzierżawionego terenu. W efekcie odmowę sprzedaży dzierżawionej ziemi sąd uznał za złamanie umowy.

W obu tych sprawach zupełnie inaczej zadecydował Sąd Apelacyjny w Lublinie. Pozostawiając na boku prawniczy język, stwierdził, że skoro spadkobiercy nie odzyskali ciągle terenu, to nie ma żadnych przeszkód do prowadzenia zapisanej umową działalności. Co więcej uznał, iż pisemna umowa jednoznacznie daje dzierżawcy prawo pierwokupu, co nie jest oczywiście równoznaczne z przyrzeczeniem sprzedaży. Kiedy gmina zechce sprzedawać teren, to spółka będzie miała prawo pierwokupu! Dopiero wtedy. Odrzucił więc w całości żądania spółki Solo Investment i obciążył ją kosztami procesu.

Orzekając takie rozstrzygnięcie sąd 2. instancji nie zajmował się już innymi aspektami sprawy. Kontrowersje budzi natomiast jeszcze wysokość przyznanego w w pierwszej instancji odszkodowania, która wynika z wartości poczynionych inwestycji. Spółka Solo Investment domagała się odszkodowania prawie 14 mln zł, sąd przyznał ok. 11,2 mln zł plus odsetki. Gmina kwestionowała taką wartość inwestycji.

Mnie jednak zainteresowała inna sprawa. Odszkodowanie dotyczyło prac wykonanych zarówno przez sp. Antar jak i następcę prawnego Solo Investment. Tymczasem 23 września 2009 Solo Investment m.in. za prawa do inwestycji zapłaciła tylko 262 tys. zł plus VAT. Rodzi się więc pytanie, czy w polskie prawo dopuszcza „kupno czegoś” za 100 zł, na przykład dla ulgi podatkowej sprzedającego, by po utracie „tego” domagać się odszkodowania np. 3000 zł?

To nie jedyne pytanie prawne. Oba sądy miały ten sam materiał. Jednak sąd 1. instancji zajął się rozstrzyganiem, czy umowa pierwokupu mogła być przyrzeczeniem kupna, a sąd 2. instancji stwierdził po prostu, że umowa pierwokupu to … umowa pierwokupu. Rozciągliwe jest polskie prawo i być może właśnie likwidacją jego niejednoznaczności powinni się zająć przede wszystkim nasi politycy i prawnicy.  

.

Internetowa Gazeta Regionalna

 

Adres redakcji:
21-010 Łęczna, ul. Targowa 23  
(zapraszamy na 1 piętro)
www.e-pojezierze.pl
e-mail: redakcja@e-pojezierze.pl

.

Redaktor Naczelny

tel. 602 406 545
.
Biuro Reklamy
tel. 602 811 876